poniedziałek, 5 października 2015

Dwadzieścia pięć - Nie liczy się przeszłość

Grudzień, 2014

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Pierwsze święta z Leną, oraz z Olkiem jako moją drugą połówką... Tyle "pierwszych razów".. Oh.
Wczoraj przylecieliśmy do Umhausen, rodzinnej miejscowości Alessandro. Jego rodzina - o dziwo - ciepło przyjęła nas pod swoje skrzydła. Nas, znaczy się Lenę i mnie. Mimo tego, iż dowiedzieli się o tym, że moja córeczka nie jest także jego dzieckiem.
Fabienne szybko nawiązała kontakt z małą, która wręcz uwielbiała spędzać czas w towarzystwie swojej nowej cioci. Babcia aby nie pozostać gorsza, też przysiadała się do córki i razem zabawiały niemowlaka, przez co chociaż na jakiś czas "mieliśmy spokój", hah.

Siedzieliśmy całą piątką przed kominkiem, popijając gorącą czekoladę w wieczór poprzedzający wigilię. Lena spała. W tle leciały cicho piosenki świąteczne, puszczane z radia. W powietrzu unosił się zapach świeżo upieczonych pierników, które czekały na ozdobienie kolejnego poranka. Ogółem - było bardzo rodzinnie. Takiego czegoś mi brakowało...
Do Erika miałam polecieć z małą bezpośrednio z Umhausen tuż po świętach. Jego rodzice też mają prawo widzieć się ze swoją wnuczką. Jednakże na razie starałam się nie zawracać głowy tym, co czeka mnie w Primasens, dziś jestem w Austrii i to tu dzieje się akcja.
Słuchałam opowieści pana Leona, oparta o ramię Alessandro. Spokojny i przyjemny głos Austriaka sprawiał, że moje powieki były coraz cięższe, aż... Zasnęłam.

- Hej - cmoknął mnie w usta, gdy tylko otworzyłam oczy. - Moja siostra porwała nam córkę - zaśmiał się cicho. Za każdym razem wewnętrznie się cieszyłam, gdy tylko Schoepfi wypowiadał się o Lenie jako o swoim dziecku.
- Niech tylko nam ją odda - odpowiedziałam, ziewając. - Przysnęło mi się, przepraszam.
- Nie martw się, troskliwie się Tobą zająłem, jeśli o to Ci chodzi - wywróciłam oczami, zaglądając pod kołdrę. Faktycznie, byłam w piżamie. O nie... - Wstydzioch - trącił palcem mój zaróżowiony policzek.Wtuliłam się w jego pierś. Pocałował mnie w czubek głowy.
- Pora wstawać - zarządził. Niechętnie podniosłam się z łóżka, które chwilę potem było już zasłane. Wzięłam ubrania na nadchodzący poranek i po cichutku przemknęłam do łazienki, gdzie po porannej toalecie byłam zdatna do życia.
- Dzień dobry! - zawołała radośnie Hannah, gdy tylko mnie zauważyła. Odruchowo się uśmiechnęłam, entuzjazm kobiety był zaraźliwy.
- Dzień dobry - pocałowałam ją w policzek na powitanie. - Co jeszcze dziś mamy do roboty?
- Leon z Alessandro zaraz pojadą po choinkę, a my zabierzemy się za pierniki.
- A Fabienne gdzie uciekła z Leną? - zaśmiała się.
- Powiedziała, że na porę jedzenia wróci - czyli niedługo, pomyślałam. - Zaczniemy robić teraz, aby nie tracić czasu, nieprawdaż?
- Zgadzam się!
Wspólnie przygotowałyśmy śniadanie dla domowników. Następnie przygotowałyśmy lukry i ozdoby do ciastek, a mężczyźni wyszli, aby pojechać do lasu. W tym samym czasie wróciła siostra Olka z Lenką.
- Dziecko-aniołek normalnie! - oznajmiła radośnie, stawiając torby z zakupami na stole. Mała ułożona była w nosidełku. - Albo spała, albo rozglądała się za tym, co widziała.
Przejęłam ją od Austriaczki i przygotowałam jej mleko. Kobiety w tym czasie dokańczały zdobienie ciasteczek. Gdy się najadła, znów zasnęła, a ja odłożyłam ją na nasze łóżko, otaczając poduszkami, aby nie daj boże nie spadła.
Schoepfowie wrócili piętnaście minut później, z całkiem pokaźnym drzewem. Wspólnie zabraliśmy się do pracy i po pół godzinie choinka już była ozdobiona.
Wieczorem leżały pod nią prezenty dla każdego członka rodziny, nawet dla mnie. A przez ten rok tyle się działo... I to niekoniecznie dobrego, więc czemu i ja zasłużyłam na podarek?
Lenka leżała w foteliku na kanapie, gdy dzieliliśmy się opłatkiem, a także gdy jedliśmy wigilijną kolację. W rączkach trzymała nowego pluszaka - prezent od Alessandro i ode mnie. Ubrana była w strój aniołka, który z kolei był podarkiem od rodziców i siostry Olka. Z jej ustek wydostawały się różne gaworzenia, w tym te, które wydawała z siebie maskotka.
W końcu przyszedł czas na prezenty dla nas. Fabienne od nas dostała najnowszą trylogię od swojego ulubionego autora książek, Hannah komplet biżuterii, a Leon krawat w renifery.
Gdy Alessandro otwierał swoją paczuszkę ode mnie, serce podeszło mi do gardła. Spodoba mu się? Odruchowo ścisnęłam swój wisiorek, który praktycznie nie różnił się tym, podarowanym dla niego. M&A, u mnie na delikatnym, złotym łańcuszku, u niego wszystko było srebrne.
Jego twarz rozświetlił promienisty uśmiech, gdy tylko ujrzał to, co było w środku. Przyciągnął mnie do siebie, a ja pochwyciłam wisiorek i założyłam mu go na szyję. Złożył na moich wargach szybkiego całusa, po czym schylił się, aby sięgnąć po ostatnie pudełko. Było ono średniej wielkości i miało przyczepioną karteczkę z moim imieniem.
Rodzice Alessandro stali wtuleni w siebie, a Fabienne trzymała na rękach małą. Piłkarz cofnął rękę, a ja powoli rozerwałam papier i otworzyłam wieczko, gdzie było... Kolejne pudełko. Uniosłam pytająco brew ku górze, a nastolatka zaśmiała się. Sytuacja z kolejnymi, tym razem mniejszymi pudełkami powtórzyła się trzy razy. W końcu trafiłam na - chyba - najmniejsze, przewiązane czerwoną kokardką, którą rozwiązałam. Spojrzałam na Alessandro, który... Klęknął. Czy to...? Czy on chce mi się oświadczyć?
Podniosłam wieczko, a moje przypuszczenia się potwierdziły. Z automatu w moich oczach zjawiły się łzy.
- Melanie - wyszeptał, chwytając moją wolną dłoń w swoje. - Wiem, że to Ty jesteś kobietą moich marzeń i snów. Jedyną, z którą chcę spędzić swoją przyszłość. Jedyną, którą chcę określać mianem swojej żony. Sprawisz mi ten zaszczyt i zgodzisz się nią zostać? - popłakałam się, padając na kolana.
Kocha mnie tak bardzo, że pragnie, abym spędziła z nim resztę życia. Po tym wszystkim, co mu wyrządziłam, jak bardzo go krzywdziłam swoją ślepotą i obojętnością. On mimo to mnie kocha. I kochać będzie.
Wziął pudełeczko, z którego wyjął cienką, złotą obrączkę, ozdobioną niewielkim diamencikiem, aby wsunąć mi go na palec serdeczny. Pasował jak ulał. Spojrzałam na niego, po czym zarzuciłam mu ręce na szyję.
Usłyszałam kolejny szloch. Czyżby to była mama Alessandro?
- Tak - wyszeptałam łamiącym się przez łzy głosem. Ujął moją twarz w swoje dłonie i pocałował. Każdy kontakt cielesny z nim wywoływał we mnie wybuchową mieszankę, ale dziś, szczególnie po tym... Przechodziło wszystko. - Kocham Cię - dalej nie umiałam podnieść głosu chociażby o jeden ton. To cud, że usłyszał te dziewięć liter w tej sytuacji.
Lena zaczęła piszczeć z radości. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na naszą córeczkę. Jej piski przybrały na sile, zaczęła się wierzgać. Chyba po swojemu się z nami cieszyła...
- Też Cię kocham. Najbardziej na tym świecie, Melanie - pogładził mnie po policzkach, znów łącząc nasze wargi razem.

Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że te święta skończą się w taki sposób.
Że za niedługo zostanę panią Schoepf.
Że znajdzie się ktoś taki, kto będzie chciał, abym u jego boku patrzyła się w przyszłość, planowała wspólne pożycie, dopóki śmierć nas nie rozłączy...
Mogłabym teraz godzinami gdybać o tym, co by się działo, gdybym wcześniej spojrzała na Olka inaczej, ale... Najwyraźniej tak musiało być. Aczkolwiek... Nie liczy się przeszłość, tylko to, co jest i co będzie. My, nasza wspólna przyszłość...
Jeszcze przeżyć konfrontację z rodziną Durma i... Wszystko już powinno być lepiej.


________________
iHola! nie wierzę, że to przedostatni rozdział w tym opowiaadaniu... jezu, osiem miesięcy tutaj... splynęły one w oka mgnieniu... nie wierzę, haha:)

świąteczny klimat tak bardzo... jezu, chcę święta XD

5 komentarzy:

  1. awwgh cri, te oswiadczyny, no nie spodziewałam się>>>>
    przez ten świąteczny nastrój, zachciało mi się już świąt ;-;
    czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dominika! co ty ze mną robisz? :D
    Zaczęłam skakać i piszczeć a zarazem płakać ♥ aż moja mama przyszła sprawdzić co się dzieje ahaha <3 dosłownie XD możesz jej zapytać :D
    Mam nadzieję, że nie wymyśliłaś nic na końcówkę? :D
    A no właśnie końcówka :CCC
    NIE, NIE, NIE. :C
    Trzy razy nie :C nie wyobrażam sobie, końca tej przepięknej historii ♥
    Czekam z niecierpliwością na kolejny
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda że niedługo koniec :(
    Ale tak to super :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak myślałam xd Święta, rodzinne klimaty więc muszą być oświadczyny :D
    Nie no, słodko sie zrobiło aż szkoda że zamierzasz kończyć to cudo :(
    Czekam na końcówke, licze że jakoś nie zaskoczysz nas jakimś dramatem :o
    Pozdrawiam! :3

    OdpowiedzUsuń