Grudzień, 2014
Dwie godziny później lądowaliśmy już w Flugplatz Pirmasens, skąd odebrał nas Erik.
- Dzień dobry - powitał mnie jego promienny uśmiech. Cmoknął mnie w policzek, zabierając torby. - Jak minął lot?
- Lenka trochę marudziła, ale - spojrzeliśmy na malucha, który właśnie drzemał - zdążyła zasnąć na chwilę przed lądowaniem.
- Za długo poza domem, to może dlatego?
- Całkiem możliwe... Rodzice bardzo czekają? - szybko zmieniłam temat.
Nim mi odpowiedział, wybuchł chwilowym śmiechem.
- Od wigilii! - opuściliśmy halę i udaliśmy się do auta. Wsadziłam fotelik z małą na tylną kanapę i go przypięłam. Durm w tym czasie schował nasze rzeczy do bagażnika.
Kilkanaście minut potem zatrzymywaliśmy się przed domem jego rodziców. Zaczęłam się poważnie bać. Naprawdę.
- Melanie! - zawołała radośnie kobieta na mój widok, po chwili reflektując się, że jest pośród nas dziecko. Podeszła do mnie i się przytuliła. Weszłyśmy do środka. Rozczuliła się, widząc małą.
- Jaka słodziutka! - zachwycała się, przyglądając się mojej kruszynce. Po mojej drugiej stronie stał Erik, który z lekkim uśmiechem obserwował swoją matkę.
- Jak Melanie - mruknął, przenosząc wzrok na mnie. Spuściłam wzrok, rumieniąc się. To dalej na mnie działa i jak widać nie może przestać.
- Porozczulamy się potem, jak wróci Thomas*! Chodźcie, zrobię coś ciepłego do picia - udaliśmy się razem do kuchni.
Mama Erika zakochała się w Lenie od pierwszego wejrzenia. Ogólnie cała rodzina Durmów to uczyniła. Uroki bycia maluchem, wszyscy Cię kochają.
Wieczorem zostałyśmy same, Erik pojechał na chwilę do znajomego, Lisa także, a jego tato uciekł na spotkanie swojego klubu. To przeczucie dalej nie słabło. I słusznie...
- Czemu nie spróbujecie jeszcze raz? - to pytanie wtrąciło mnie z pantałyku. Że co proszę? - Chcecie aby Lena wychowywała się w rozbitej rodzinie?
- Oczywiście, że nie...
- To dlaczego nie wrócicie do siebie? Idealnie do siebie pasujecie!
- To, co było między nami jest skończone. Nie wrócimy do siebie - odpowiedziałam pewnie, a ona westchnęła smutno.
- Chcę jak najlepiej dla mojej wnuczki oraz Was.
- Wiem. Ale wszystko jest w jak najlepszym porządku. Lena, podobnie jak ja jest pod najlepszą opieką - uśmiechnęłam się lekko na nieświadome wspomnienie o moim narzeczonym. Narzeczony, oh, jak to brzmi!
- Mimo wszystko... Liczę, że wrócicie do siebie - zacisnęła wargi, czując swoją porażkę.
- Dziś łączy nas tylko i wyłącznie Lena oraz przyjaźń.
- Nic więcej? - pokręciłam przecząco głową.
- Oboje jesteśmy teraz szczęśliwi.
~*~E~*~
Myślałem, czy dobrze czynię, zostawiając Melanie samą z moją matką. Nie potrafiła się pogodzić z tym, że nasz związek to przeszłość. Gdyby nie Emily pewnie byłbym tego samego zdania. Dalej ją kocham, ale nasze uczucie... Przeszło ogromną zmianę. Dziś jest to... Przyjaźń? Chyba tak. Mimo wszystko cieszę się, że nasze kontakty są dobre...
Aczkolwiek... Dałbym wszystko, abym mógł częściej opiekować się moją córeczką oraz nią. Niestety, nie wszystko idealnie się zgrywa. Mam niewiele czasu wolnego, sezon nie należy do najłatwiejszych, walczymy o środek tabeli, bo nic więcej nie da się zrobić... Uczyniłbym wszystko, abym mógł być na miejscu Schöpfa. Doceniam to, jak bardzo o nie dba. Widzę, że są szczęśliwi i... Mnie to cieszy. Oni chyba też cieszą się tym, że i mi się układa w życiu po tym wszystkim.
- Twoja mama chyba chciała mnie przekonać do tego, abyśmy znów zaczęli - powiedziała, gdy siedzieliśmy w dwójkę na tarasie. Było późny, nawet ciepły wieczór, wszyscy dookoła spali. Cisza i spokój. Oraz my.
- Całe święta mi o tym nadawała, nie wiem, jakim cudem to wytrzymałem - zerknąłem na nią smutno. Pokiwała głową.
- Mówiłeś jej o Emily?
- Jeszcze nie. Dopiero od... Trzech tygodni oficjalnie jesteśmy razem.
Zbulwersowała się. Gdybym jej nie znał, stwierdziłbym, że zaraz się obrazi.
- Czemu ja dopiero teraz o tym się dowiaduję?! - zaśmiała się, po chwili poważniejąc. - Muszę Ci coś powiedzieć...
- Zamieniam się w słuch.
- Bo... Alessandro mi się oświadczył - rozwarłem powieki do granic możliwości. Co?!?!
- Przyjęłaś je?!
- Tak, oczywiście, że tak - pokazała mi swoją prawą dłoń. Mój wzrok z automatu poleciał na palec serdeczny. Faktycznie...
- Gratuluję - uśmiechnąłem się ciepło, delikatnie ściskając jej palce. - Alessandro to ogromny szczęściarz.
- Dziękujemy...
- Czyli ślub za pasem, tak? - zaśmiała się.
- O ślubie nic mi nie wiadomo! Może w przyszłości... - rozmarzyła się, dalej nie cofając ręki.
Melanie prawdopodobnie niedługo go poślubi. Mojego dotychczasowego rywala. Gdybym tylko nie pop... Czy przestanę kiedykolwiek rozpamiętywać przeszłość? Nie powinienem do niej wracać. Mam Em i to z nią powinienem rozmyślać o przyszłości.
Wzdrygnąłem się mimowolnie. To pewnie od chłodnego powiewu wiatru.
- Wracajmy lepiej do środka - zaproponowała, przenosząc dłoń na moje ramię. - Jeszcze się któreś pochoruje i dopiero będzie!
Alessandro musi, a także musiał od dawna ją naprawdę szaleńczo kochać, skoro tak szybko się posunął do oświadczyn... Zabolało mnie serce. Czy to jest zazdrość? Na to wygląda... Naprawdę tego nie chcę, życzę im jak najlepiej. Że Schöpf wykorzysta szansę, którą zniszczyłem. Że zadba o nią jak o największy skarb, bardziej niż ja. Wychowa Lenę, o wiele lepiej niż ja. To boli, ale co zrobię, skoro jestem tak daleko? Próbuję, staram się, ale nic nie wychodzi. Melli na zawsze będzie dla mnie jedną z najważniejszych osób. I nic to nie zmieni...
Napisałem szybkiego SMSa do mojej dziewczyny z życzeniami dobrej nocy. Nie chciałem, aby poczuła się zaniedbana przez ten czas, kiedy to będę w towarzystwie mojej byłej. Wiedziała o wszystkim, przecież sama ich zna. Nie tyle co osobiście, ale zna. Z początku się obawiała, czy aby na pewno nie wrócimy do siebie, aczkolwiek jej obawy szybko minęły, wiedząc i widząc, że o nią także dbam.
Pozostałe trzy dni, jakie mają być w Primasens postaram się wykorzystać jak najlepiej. Z nimi, abym mógł poczuć się jak ojciec małej.
________________
Zdecydowałam się w tym momencie skończyć to opowiadanie. Po co ciągnąć to na "siłę"? Zapewne znalazłabym jeszcze jakiś pomył...
Dłuższą formę podziękowań postaram się stworzyć w epilogu :')

no nie, nie wierzę, że to już koniec! :(
OdpowiedzUsuńkurcze, myślałam, że jeszcze będzie rozdział ze ślubem
ale chwila, jeszcze epilog..:v
tak czy inaczej, uwielbiałam to opowiadanie ( zresztą jak każde Twoje :v )
i mam nadzieję, że będzie więcej takich!!! :D
I to szczęście się im należy!! Całej czwórce ♥
OdpowiedzUsuńMelanie, Lena, Olek i Erik chyba już do końca będą w moim serduszku ♥ Jakie chyba? NA PEWNO ♥
Łzy pomalutku płyną po moich policzkach a serce bije szybciej. Mam nadzieję, że nie zrobić nam niespodzianki i jednak będzie tak jak jest :) :D
Czekam na kolejny z niecierpliwością na epilog mimo, że nadal nie mogę dopuścić do siebie tej myśli... To koniec .. :C
Buziaki :***
O matko.. :c To już jest koniec.. Tak bardzo sie zżyłam z tym opowiadaniem!
OdpowiedzUsuńMel, Olek, Erik i Lenka na zawsze ich zapamiętam i będe wracać do tego bloga! :*
Dobrze że teraz są szczęśliwi i mam nadzieje że już tak zawsze będzie!
Czekam na epilog!