poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Siedemnaście - Najpiękniejszy prezent

Wrzesień, 2014

Z każdym dniem odkrywam go na "nowo" - jako cholernie czułego człowieka... Ta jego troska o mnie, o moje maleństwo... Dba o nas jak o swoje największe skarby. Niemal tak samo jak w Monachium...
- Moje słoneczko - szepnął, przytulając się do moich pleców. Uśmiechnęłam się pod wpływem zwrotu, jakiego użył. To takie słodkie... - Mam coś dla Małego.
Nagle w moich dłoniach znalazło się opakowane papierem ze wzorkiem loga FCN pudełko. Delikatnie rozerwałam go i moim oczom ukazał się kartonik z takim samym wzorkiem. Uniosłam jego wieczko. Podtrzymał dolną część opakowania, abym mogła wyjąć ubranie. A dokładniej malutki trykocik z nazwiskiem Olka.
- Gdy tylko troszkę podrośnie mam nadzieję, że zacznie chodzić z mamusią na mecze wujka - szepnął mi na ucho. - Dla mamusi też mam taką.
- Oh... - wyszeptałam zaskoczona. Nie spodziewałam się. Obróciłam się do niego przodem. Gdyby nie mój brzuch, to byśmy byli tak blisko... - N..nie mogę tego przyjąć...
- Ale chcę i pragnę, byś wzięła. To dla mnie nic, mam takich rzeczy pod dostatkiem.
- Alessandro...
- Melanie, proszę Cię - zacisnęłam wargi. - Proszę...
- Ugh... Niech Ci będzie - poddałam się.
- Dziękuję - musnął mój policzek, tuż przy kąciku ust... - Przyjdziesz jutro wieczorem na mecz?
- Wpadnij po mnie przed nim, okej?
- Jasne - odpowiedział zadowolony.

Oglądałam telewizję, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. O tej porze mogłam się spodziewać tylko Alessandro, w końcu zaraz powinien wpaść... Ale jakie przeżyłam zaskoczenie, gdy ujrzałam mojego gościa...
- Jonas! Tęskniłaam! - pisnęłam, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Brunet uśmiechnął się i mnie przytulił. Po chwili weszliśmy do środka, a ja czmyknęłam do kuchni po ciastka.
- Też za Tobą tęskniłem Melli. Nie tylko ja, bo cała Borussia ma podobnie...
Westchnęłam cicho.
- Ja za nimi też tęsknię. Za każdym z Was z osobna - dosłownie każdym... Ale... Moje uczucia ostatnio się modyfikują...
- Wiesz, że się nie pozbierał, prawda? - zacisnęłam wargi, czując jak atmosfera się zmienia. - Mam pytanie.
- Wal śmiało.
- Czy jeśli by tu przyjechał, to wpuściłabyś go?
Musiałam chwilę pomyśleć, czy byłabym w stanie wytrzymać przed rzuceniem się na niego, czy też rozbeczeniem się... Ale...
- Hoffi... On tu jest, prawda? - zatwierdził mi. Wiedziałam. - Niech... Niech wejdzie.
Widać było, że się ucieszył. Wyjął iPhone'a i wstukał coś w niego.
- Jęczy mi przez telefon, że nie ma odwagi, by stanąć z Tobą twarzą w twarz, że chce, bym był przy tej rozmowie...
Miałam się zapytać czemu przez telefon, ale przerwało mi dzwonienie do drzwi.
- Otwarte! - krzyknęłam, a po chwili usłyszeliśmy ciche skrzypienie zawiasów.
Spojrzałam na korytarz i czekałam na jego pojawienie się. Spróbuję to wytrzymać, ewentualnie... Skończy się jak ostatnie nasze spotkanie. Czego w zupełności nie chcę, ze względu na nasze dziecko.
Nieśmiało wszedł do salonu, nerwowo rozglądając się wkoło, jakby się czegoś bał. A nie miał czego. Ubrany był w jasnoniebieską koszulkę i ciemne spodenki. Na nogach miał swoje ulubione Air Maxy. W ręku trzymał niewielki pakunek...
Zerknął na mnie, a gdy nasze spojrzenia się spotkały, spuścił zawstydzony wzrok. Przeszedł te kilka kroków i zatrzymał się centralnie przede mną.
- Pięknie wyglądasz... - wyrzucił z siebie po chwili milczenia.
- Dziękuję... - odparłam cicho, starając się zachować tę samą minę. Delikatnie musnął rękoma mój brzuch. Pod wpływem tego gestu po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Dotknęłam jego dłoni i spojrzałam na niego. Wpatrywał się w niego, jak w obrazek...
- Kopnął - szepnął podekscytowany.
- Jak się uprze, to robi tak bez przerwy przez kilka minut.
- Mały piłkarz..
- Albo piłkarka. Jeszcze nie wiem, czy to ona, czy on. Po porodzie się dowiemy.
- Na kiedy masz poród?
- 17 październik.
- Za chwilę przyjdę, zostawiłem prezent dla małego w samochodzie - Jona spojrzał znacząco na Erika i wyszedł. Czy aby na pewno poszedł po to? Może to fortel?
- Melanie... Ja nadal nie potrafię się z tym pogodzić, że odeszłaś. Nie chciałem jej, tylko Ty jesteś dla mnie najważniejsza. I zawsze będziesz. Wraz z naszym maluszkiem.
- Nie potrafię Ci na nowo zaufać, to... Wszystko jest za świeże... - znowu w moich oczach stanęły łzy. Puścił mój brzuch, by... Mnie objąć... Wtuliłam się w jego pierś, a on pozwolił mi się wypłakać.
- Es tut mir leid, für jeder Schmerz, welcher ich Dich gab, Du bist mein Engel und das alles was ich hab... - szepnął, a mój płacz wezbrał na sile. Chcę do niego wrócić, ale strach przed kolejną zdradą... To za wiele.
- Nie potrafię, zrozum. Na pewno nie teraz. Może... Może kiedyś...
- Będę na Ciebie czekał, wiesz czemu? Bo Cię kocham. I nie przestanę.
Nastała chwila ciszy, w trakcie której syciłam się jego obecnością, mogąc bez niczego płakać. Nie wiem, kiedy przyjdzie kolejna taka sytuacja, więc muszę ją doszczętnie wykorzystać. Oddychałam nosem, chcąc zapamiętać jego zapach. Jest taki cudowny...
Usłyszeliśmy skrzypienie zawiasów. Hoffi wrócił. Nerwowo się poruszyłam.
- Csiii, to tylko Jonas. Daj mi się Tobą nacieszyć - szepnął, opierając się policzkiem o moją głowę.
Powinnam czuć obrzydzenie, odrazę do niego, bo skrzywdził mnie w możliwie najgorszy sposób, ale nie, czułam się... Wręcz przeciwnie.
- Erik... To nie tak powinno być, wiesz?
- Wiem... Sam to zniszczyłem, pozwalając jej wejść.
- Nie chodzi mi o to. O wcześniej. O wiele wiele wcześniej.
- Melli... Żałujesz tego, że mnie w ogóle poznałaś?
- Nie chodzi mi o to! Nie żałuję, nigdy nie żałowałam... Pokazałeś mi tyle cudownych rzeczy, tych złych także... Ale nie żałuję tego.
- To o co Ci chodzi, bo Cię nie rozumiem.
- Potrzebowałam roku i tego wszystkiego, aby to zrozumieć... Opuszczając Monachium, opuściłam także osobę, która była w stanie poświęcić dla mnie wszystko. Oboje jesteście dla mnie najważniejsi... Nie chcę Was zranić - z każdym moim słowem czułam, jak przyciska mnie mocniej do siebie.
Zerknęłam na niego nieśmiało. Patrzył się przed siebie, zaciskając wargi.
- Przepraszam.. - szepnęłam, dotykając jego policzka. - Nie chciałam.
- Wiem, że nie chciałaś - uśmiechnął się blado, opierając swoim czołem o moje. - Miłość to możliwie najgorsza choroba, z której nie da się wyleczyć.
- Namieszałam w Twoim życiu i to bardzo.
- Dałaś mi najpiękniejszy prezent na świecie. Gdyby nie Ty... Nie miałbym go. Mimo, że... Nie będziemy mogli być rodziną... Obiecuję Ci, że zrobię wszystko by być jak najlepszym ojcem na świecie - płacz wezbrał na sile. Ta obietnica... Oh.
W pewnym momencie poczułam silniejesze kopnięcie, a po nim skurcz. Cholernie mocny. Krzyknęłam spanikowana, to się zaczyna...
- Erik... - wyjęczałam. - Rodzę!



_____________
teraz zagadka dnia: powstrzymają poród, czy nie? a jeśli nie, to urodzi się chłopiec, czy dziewczynka? to dziecko połączy ich z powrotem, czy nie? :))
tyle pytań, tyle odpowiedzi... 
do zobaczenia za tydzień! :)


6 komentarzy:

  1. Dooomi :((( ja nie wytrzymam XD
    Urocze, przepiękne ❤
    Mam nadzieję, że mimo wszystko Olek zrobi możliwie jak najwięce by zatrzymać ich przy sobie. ❤
    Dała mu znak.. Nie może teraz ponownie zniknąć. :)))
    Czekam z niecierpliwością na kolejny
    Buziaki ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. jejciu, ten prezent od Olka >>>>>
    mam nadzieję, że dowiozą ją na czas do szpitala i wszystko będzie w porządku ;-;
    czekam nn <3 :3

    OdpowiedzUsuń
  3. o mój boże, Miśka!
    tyle pytań krąży po mojej głowie. matko boska, sama nie wiem, co mam o tym myśleć.
    przecież do porodu jeszcze miesiąc... mam nadzieję, że nic poważnego się nie stanie.
    ze zniecierpliwieniem czekam na ciąg dalszy :*

    Twoja Domisia x

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahhhh oni muszą być razem, muszą!! :D Ona musi wybaczyć Erikowi <3
    Czekam na następny *,*
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Oni muszą być razem *.*
    Oni muszą być szczęśliwą rodziną :)
    Czekam ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękny rozdział *-* Widać, że Erik chce się zmienić. Wcale nie dziwię się Mel. Chyba już nigdy nie będzie w stanie mu w 100% zaufać. Dobrze, że Durm się zobowiązał do pomocy przy dziecku, to bardzo dobrze o nim świadczy :)
    Końcówka mega! Czekamy na piłkarza albo piłkareczkę :D

    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń