poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Szesnaście - Tak będzie najlepiej

Sierpień, 2014

Od tygodnia mieszkam w Norymberdze. Dostałam zakaz pracy, więc na razie rodzice przesyłają mi pieniądze, bym mogła się utrzymać, a nawet i trochę oszczędzić. Erikowi ciężko jest pogodzić się z tym, że nie jesteśmy razem, ale... Zresztą nieważne, nie będę rozpamiętywać. On to...temat skończony.
Przechadzałam się właśnie po parku i spoglądałam na szczęśliwe rodziny. Lato w pełni, chociaż już coraz bliżej jego końca. Mimo to ludzie korzystają z walorów urokliwej pogody. Słońce świeci, wieje przyjemny wiaterek... Pogoda idealna. Za osiem tygodni rodzę, przynajmniej sama nie będę teraz chodzić.
Usiadłam na ławce, nawet zwykły spacer męczył, a lekarze w dodatku zakazali mi się nadwyrężać. Mimo to staram się coś robić, siedzenie w czterech ścianach, a w dodatku samej... To irytujące. I to bardzo.
- Gorąco Ci pewnie tam... - westchnęłam, dotykając brzucha. Poczułam mocniejsze kopnięcie. Wyglądało na to, że maleństwo po swojemu mi zatwierdzało. - Jeszcze niecałe dwa miesiące, chyba wytrzymasz.
Chwilę jeszcze posiedziałam, potem postanowiłam ruszyć w stronę domu, ale ktoś się na mnie napatoczył...
- O Jezusie, przepraszam! - usłyszałam znajomy głos. Ale do kogo on mógł należeć? Spojrzałam się na niego i się zdziwiłam... - Nie mogę uwierzyć... Melanie!
- Olek... - nie docierało do mnie, że przede mną stoi Alessandro Schoepf. Ten sam Alessandro, z którym straciłam kontakt kilka miesięcy temu... - Co Ty tutaj robisz?
No proszę, kogo to moje oczy widzą! Mój dawny przyjaciel, który się odciął... Ale aż dziwne, że nawet nie zdziwił się, widząc mój brzuch. czyżby wiedział o ciąży?
- Mogę się Ciebie spytać o to samo. Przecież Ty w Dortmundzie mieszkasz...
- Poprawka, mieszkałam - wytrzeszczył oczy ze zdziwienia. - Było miło, ale się skończyło. Teraz tu spróbuję. Nie mogłam też zostać w Dortmundzie, czy być w samym Monachium... Za dużo wspomnień było z tym wszystkim...
- Rozumiem - uśmiechnął się blado. - Mam tak samo.
- To może teraz Ty powiesz, co tu robisz?
- Wiesz... Z chęcią, ale nie tu. Co powiesz na kawę? I ciasto? Znam taką jedną kawiarnię, gdzie podają najlepsze ciasta karmelowe na świecie! Twoje ulubione - nadal nie zapomniał...
Przyjrzał się mi, z rosnącym dziwieniem.
- Ty w ciąży jesteś? Z nim? - spojrzałam na niego pobłażliwie, czując ukłucie w sercu. - Przepraszam...
- Nic się nie stało - pogładziłam go po ramieniu. - Jego, a czyje? Myślałeś, że niepokalane poczęcie?
- Też wchodzi w rachubę - zaśmiał się cicho, a ja wywróciłam oczami. - Który miesiąc?
- Siódmy.
- Chłopiec, dziewczynka?
- Jeszcze nie wiem, wolałam to sobie zostawić jako niespodziankę.
- Ah, no dobrze. Idziemy? - wyciągnął do mnie rękę. Ujęłam ją i poszliśmy przed siebie.
W trakcie drogi opowiadał mi o ciekawych miejscach w mieście, które z chęcią mi pokaże. Szczerze? Brakowało mi go przez te dziewięć miesięcy... Wspólnych wypadów z Patrickiem, Steph i nim... Jego pogody ducha...
- Hej, co się tak zamyśliłaś? - zaśmiał się, otwierając drzwi. Weszłam do środka, a on chwilę po mnie. Dalej nie puszczał mojej ręki...
- Tak po prostu... Cieszę się, że Cię spotkałam. Wreszcie będzie tu ktoś, kogo znam.
Zajęliśmy miejsce przy stoliku, a po chwili podszedł do nas kelner.
- Dwa razy ciasto karmelowe i dwa razy latte - zwrócił się do niego. - Mam nadzieję, że możesz ją pić - zaśmiałam się cicho.
- Ciąża to nie choroba...
- Wiem, po prostu się spytałem.
- Piję, piję. Nie za dużo, ale piję.
Nastała między nami chwilowa cisza, którą przerwało przyjście naszego zamówienia.
- Może wiesz, może nie, bo Ci Patrick nie powiedział, ale... Przeniosłem się z naszego Amateure. Do Norymbergi - zaczął odpowiadać na moje pytanie sprzed kilkunastu minut.
- Dobrze, źle?
- Nie wiem, każdy rozpatruje to inaczej. Ja chciałem spróbować czegoś nowego. niektórzy fani sądzą, że to strata... Każdy rozpatruje na swoje - powtórzył. - Mogę się o coś Ciebie spytać?
- Zależy o co chodzi.. - mruknęłam, przełykając porcję ciasta.
- O Ciebie i... Erika.
- To... Temat skończony, rozstaliśmy się...
- Współczuję...
- Teraz... Nie ma czego. No może tylko to, że Mały będzie się wychowywać w rozbitej rodzinie, raz tu, raz tam...
- Co się stało, że do tego doszło? - zacisnęłam powieki i usta. Wszyscy zawsze musieli się o to zapytać. WSZYSCY. - Mel... Spokojnie - poczułam na ramionach jego dłonie. On... Przytulał mnie do siebie...
- Olek, on... On mnie zdradził. Ze swoją byłą, rozumiesz? - szepnęłam po chwili, mimowolnie wstrzymując się przed płaczem. - Kiedy kilka godzin wcześniej jeszcze wyglądał na radosnego przyszłego ojca. Ciesz się, że przez to nie przechodziłeś... Potem... Jeszcze chciał mnie przepraszać, mówił, że to ona go omotała... Nie potrafię mu wybaczyć i znowu zaufać... Mimo, że nadal go kocham... - poczułam jak mięśnie jego ramiona mocniej się zaciskają. Gwałtownie rozwarłam powieki i zerknęłam na niego. Wyraz jego twarzy był nieprzenikniony...
- Nie płacz, proszę. Nie jest tego wart - próbował mnie pocieszyć, ale znowu nie wytrzymałam i się popłakałam. Jak zawsze w tej sytuacji. Miał być rozdział zamknięty, prawda? Tak bardzo zamknięty... - Przepraszam...
- Nic się nie stało... To moja wina, nadal za bardzo emocjonalnie na to reaguję...
- Spokojnie - pogładził mnie po plecach. - Będzie dobrze.
- Dziękuję bogu, że jednak Cię teraz spotkałam. Wiesz co?
- No nie wiem.
- Brakowało mi Ciebie.. - szepnęłam, wtulając się w niego.
- Mi Ciebie też mała. Przepraszam za to, że tak zaniedbałem nasze kontakty. Po prostu... Myślałem, że tak będzie najlepiej.
- Nic się nie stało... - powtórzyłam się. - Też się odcięłam, tak po prostu... Mam nadzieję, że teraz nadrobimy stracony czas.
- Jak najbardziej - przytulił mnie do siebie.


~*~A~*~



Moje szczęście wróciło. Po ponad półrocznej przerwie. Dalej nie zapomniałem tych uczuć. Dalej tak samo ją kocham. A nawet i mocniej.
Patrick ani słowem nie wspomniał mi o ciąży swojej siostry. Stan błogosławiony tylko dodawał jej uroku. Była taka piękna... Jakim trzeba być palantem, by wyrządzić taką jej krzywdę? Na jego miejscu nigdy bym tego nie zrobił.
Szczerze, to nawet nie zastanawiam się nad tym, czy kiedykolwiek się nam uda. Nie chcę o tym myśleć, boję się ponownej porażki. Chociaż, może teraz... Kiedy nie ma go obok... Może uda mi się zdobyć jej serce... Może to dziecko jakoś mi w tym pomoże...?


_______________
Olek to taki pesymista, haha :( trochę Was pomęczę jeszcze, mam na razie dwadzieścia sześć rozdziałów i co najmniej dwa pomysły :) chyba że dorzucę jeszcze coś na przynudzenie, jak uczynię to kilka razy do tego czasu XD "narzuciłam" sobie chociaż dwadzieścia osiem rozdziałów, aby każdej "części" było po czternaście :)
Widzimy się za tydzień, tschau!


4 komentarze:

  1. Oluś mordo ty moja XD walcz i walcz ❤
    Przepiękne ❤❤❤
    Brakuje mi słów XD
    Czekam na kolejny
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. o kurczę!
    spodziewałam się, że Alessandro wcale nie będzie zamierzał przestawać walczyć i... otóż to!
    cóż, wiesz, że nadal jestem przygnębiona faktem, iż z mojego Durmika zrobiłaś takiego faceta, ale... ciekawa jestem dalszej części :D

    pozdrawiam i przesyłam buziaki,
    Twoja @luvmydortmund x

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie, Olek nie możesz być takim pesymistą, musisz walczyć ;-;
    Czekam na nn :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam na powrót Olka i sie doczekalam :D zaloze sie ze teraz bedzie kluczowa postacia a kto wie? Moze Mel zrozumie ze w przeszlosci popelnila blad wybierajac Erika zamiast Olka :)

    Rozdzial swietny ❤
    Czekam na nastepny! :*

    OdpowiedzUsuń