Listopad, 2013
- Wolisz materac w moim pokoju, czy gościnny? - spytałam, gdy zbliżaliśmy się do domu. Owszem, sprawa z materacem pozostawiała wiele kwestii... Ale lepiej jak rodzice będą myśleć, że jest w bezpiecznej odległości ode mnie.
- To chyba oczywiste, że materac - zaśmiał się.
- Na Twoje szczęście mam duże łóżko. Mimo to muszę Ci przygotować tam posłanie, żeby nie było.
- Aleś Ty niedobra... Łamiesz obietnicę daną mamie - Durm pokręcił głową. - Niech ja tylko ją spotkam! - pogroził mi palcem.
Zamilkliśmy na chwilę. Szczerze, to zastanawiał mnie fakt, o czym mógł rozmawiać z nim Olek...
- Co chciał od Ciebie Alessandro..? - mruknęłam cicho, przygryzając wargę. Zerknął na mnie, lekko się zmieszając.
- Ehh... - westchnął. - Troszczy się o Ciebie... - zacisnęłam wargi. Zbliżył się do mnie i przejechał palcem po dolnej. - Melli, po prostu się boi, że coś Ci zrobię...
- Ale przecież tego nie zrobisz - wymamrotałam niewyraźnie, bo trzymał moje usta między kciukiem, a palcem wskazującym.
- Oczywiście, że nie, przecież wiesz, że Cię kocham - cmoknął mnie w czoło, dłonie zawieszając na mojej talii.
- Wiem, też Cię kocham - wtuliłam się w niego. Chwilę tak staliśmy, po czym owiał nas chłodny wiatr. A na domiar Durmi jeszcze kichnął. - Chodźmy już lepiej, bo się jeszcze bardziej załatwisz.
- Mówiłem, to zwykłe przezię... - urwał, czując na sobie moje surowe spojrzenie. Wypuścił mnie z objęć, by złapać za rękę. Resztę drogi już musiałam prowadzić, bo co jak co, ale do mnie trafić to nie umiał.
- Witajcie dzieci - zaczęła moja mama, gdy znaleźliśmy się w środku. - Chcecie kolację?
- Jasne - odpowiedzieliśmy zgodnie, a rodzicielka przekierowała nas do kuchni. Patricka dalej nie było... Gdzie on poszedł... Z Alessandro raczej nie, skoro go widzieliśmy...
- Mamo, gdzie Patrick..?
- Pojechał do Stephanie i pewnie nie wróci na noc - kiwnęłam głową na potwierdzenie, zajmując miejsce przy stole. Chociaż o jednego mniej, pomyślałam, uśmiechając się lekko. Rodzice chyba aż tak nie będą słuchać, co się będzie działo u nas...
Kobieta nałożyła nam na talerze kuskus, a po chwili każdy już jadł. Przez czas posiłku wyczułam na sobie kilka dziwnych spojrzeń. Zastanawiało mnie to, ktory z rodziców się na mnie patrzył.
- Umm... Idziemy do mnie - oznajmiłam, gdy wszystko było sprzątnięte.
- Zejdziecie jeszcze na dół..? - zapytał tata.
- Zobaczymy... - przygryzłam na chwilę wargę, łapiąc go za rękę. - Jeśli się nie uda, to już dobranoc! - zawołałam ze schodów.
Zaprowadziłam chłopaka do mojego pokoju, po czym udałam się do gościnnego, w celu zabrania pościeli przygotowanej dla mojego gościa. Wróciłam do siebie niemalże z prędkością światła.
- Pomijam to, że nie będzie Ci to potrzebne - mruknęłam cicho, zamykając drzwi na klucz.
- To jest po to, bym Ci nie uciekł, prawda? - wymruczał, podchodząc do mnie. Zabrał mi pościel i rzucił ją na materac.
Zaprowadziłam chłopaka do mojego pokoju, po czym udałam się do gościnnego, w celu zabrania pościeli przygotowanej dla mojego gościa. Wróciłam do siebie niemalże z prędkością światła.
- Pomijam to, że nie będzie Ci to potrzebne - mruknęłam cicho, zamykając drzwi na klucz.
- To jest po to, bym Ci nie uciekł, prawda? - wymruczał, podchodząc do mnie. Zabrał mi pościel i rzucił ją na materac.
Zlapał mnie w talii i pociągnął lekko w lewo, by odsunąć mnie od drzwi. Przywarł do mnie całym ciałem, przymykając powieki. Odetchnęłam ciężej, czując przyjemne dreszcze, przebiegające przez moje ciało. Przejechał dłońmi wyżej, od talli po piersi i z powrotem. Zadrżałam lekko, gdy jego palce zawędrowały pod koszulkę...
Przed kolejnym posunięciem wstrzymało go pukanie do drzwi. Westchnął ciężko, wracając na łóżko. Ogarnęłam przyspieszony oddech i otworzyłam drzwi.
- Mel, kochanie. Musimy jechać do dziadków, wrócimy jutro.. - była to przejęta czymś mama.
- Dobrze... Powiesz mi jutro, co się stało, dobrze? - nie udzieliła mi odpowiedzi, tylko cmoknęła w czoło i popędziła na dół.
- Będziemy sami..? - podchwycił temat.
- Na to wygląda... - oblizał wargi. Chwilę potem słyszałam trzask drzwi wyjściowych. - Tak, jesteśmy sami.
Zaśmiał się gardlowo, powoli zbliżając się do mnie. Odruchowo cofałam się, kontynuując nasz "taniec". Niedługo potem wróciliśmy do przerwanej czynności z tą różnicą, że tym razem bez niczego wślizgnął palce pod moją koszulkę. Jęknęłam cicho, czując swoje przyspieszone tętno. Pochylił się i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Przejechał językiem po moich wargach, prosząc o wejście. Rozchyliłam je, po czym nasze języki połączyły się, pełne wzajemnego pożądania. Opuszkami palców poznawał moje ciało, które chowało się pod materiałem koszulki, a ja nie mając czego do roboty, wplotłam palce w jego gęste włosy. Po dłuższej chwili odsunął swoje wargi od moich i złapał w dłonie krańce ubrania zdobiącego mój tułów. Cofnęłam ręce, a on przeciągnął mi go przez głowę. Mój oddech gwałtownie przyspieszył, gdy jego wzrok powędrował niżej.
Przed kolejnym posunięciem wstrzymało go pukanie do drzwi. Westchnął ciężko, wracając na łóżko. Ogarnęłam przyspieszony oddech i otworzyłam drzwi.
- Mel, kochanie. Musimy jechać do dziadków, wrócimy jutro.. - była to przejęta czymś mama.
- Dobrze... Powiesz mi jutro, co się stało, dobrze? - nie udzieliła mi odpowiedzi, tylko cmoknęła w czoło i popędziła na dół.
- Będziemy sami..? - podchwycił temat.
- Na to wygląda... - oblizał wargi. Chwilę potem słyszałam trzask drzwi wyjściowych. - Tak, jesteśmy sami.
Zaśmiał się gardlowo, powoli zbliżając się do mnie. Odruchowo cofałam się, kontynuując nasz "taniec". Niedługo potem wróciliśmy do przerwanej czynności z tą różnicą, że tym razem bez niczego wślizgnął palce pod moją koszulkę. Jęknęłam cicho, czując swoje przyspieszone tętno. Pochylił się i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Przejechał językiem po moich wargach, prosząc o wejście. Rozchyliłam je, po czym nasze języki połączyły się, pełne wzajemnego pożądania. Opuszkami palców poznawał moje ciało, które chowało się pod materiałem koszulki, a ja nie mając czego do roboty, wplotłam palce w jego gęste włosy. Po dłuższej chwili odsunął swoje wargi od moich i złapał w dłonie krańce ubrania zdobiącego mój tułów. Cofnęłam ręce, a on przeciągnął mi go przez głowę. Mój oddech gwałtownie przyspieszył, gdy jego wzrok powędrował niżej.
- Jesteś taka piękna... - wyszeptał, przejeżdżając opuszkami palców od moich policzków, przez obojczyki czy też brzuch, kończąc na biodrach. - I moja - dokończył pewnym tonem. Na moją twarz wstąpił rumieniec po ostatnich słowach. Ucałował oba czerwone policzki, po czym "zawiesił" się na ustach.
Powiodłam dłońmi przed siebie i musnęłam jego klatkę piersiową. Zamruczał, przenosząc pocałunki na szyję, w czasie, gdy ja dotykałam jego torsu przez koszulkę. Uchwyciłam ją w dłonie i powoli przeciągałam w górę. Cofnął się, bym bez problemu mogła ją z niego zdjąć. Oblizałam usta, widząc jego mięśnie. Nieśmiało musnęłam je wargami, po czym zerknęłam na niego. Uważnie się na mnie patrzył z co najmniej zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Wspięłam się na palcach i złożyłam na jego rozpalonych wargach kolejny już pocałunek. Złapał mnie za pośladki i uniósł, nie przerywając czułości.
Opadliśmy na materac. Leżał na mnie, czułam na sobie jego gorące ciało, a także wyraźne bicie serca. Z głośnym mlasknięciem przeniósł usta na moje obojczyki, skąd przedostał się w stronę piersi. Z moich warg wydostał się donośny pomruk przyjemności. Jego zdolności... O mamuniu.
Jego dłonie dostały się pod moje plecy, zamajaczyły w okolicach stanika i haftek.
- Mmogę...? - zapytał niepewnie, a ja przytaknęłam. Taka okazja jak dziś rzadko się zdarza, tym bardziej w trakcie jego pobytu tutaj. Więc czemu nie...?
Ostrożnie rozpiął go i utrzymując to samo tempo zdjął go z moich ramion. Chrząknął, starając się odwrócić uwagę od tego, czego chyba nie powinnam jeszcze czuć... Zmieszał się odrobinę. Dotknęłam jego policzka, by się rozluźnił.
Ostrożnie rozpiął go i utrzymując to samo tempo zdjął go z moich ramion. Chrząknął, starając się odwrócić uwagę od tego, czego chyba nie powinnam jeszcze czuć... Zmieszał się odrobinę. Dotknęłam jego policzka, by się rozluźnił.
- Tak bardzo mnie pobudzasz... - wymamrotał, oblewając się rumieńcem. Wsparł się na dłoniach, chcąc zachować jakąś odległość między nami, ale go powstrzymałam, oplatając go nogami w pasie.
- Jest... Jest wspaniale - zapewniłam go, a jego usta posunęły się o krok na przód i zawędrowały do nowo odkrytego miejsca ciała. Jego biodra nieznacznie się poruszyły, wywołując kolejną salwę pojękiwań. Powtórzył poprzednią czynność, tym razem jednak dokładniej. Poczułam dziwnie przyjemne łaskotanie w brzuchu...
Ten wieczór, w dodatku we dwoje... Taki piękny. A to, co się działo... Wręcz nie do opisania.
~*~E~*~
Moja księżniczka spała od kilkunastu minut, wtulona we mnie. Cichutko chrapała, a jej klatka piersiowa spokojnie się unosiła i opadała. Jest taka słodka... A w dodatku spotkało mnie takie szczeście, że jest moja. Moim największym skarbem.
Znów nie mogłem spać. Wolałem się przyglądać jej, pogrążonej w głębokim śnie. Była taka spokojna i rozluźniona... A w dodatku wymęczona po wrażeniach sprzed kilku godzin. Gdy skończyliśmy, dla "odpoczynku" zeszliśmy na dół, by obejrzeć coś w telewizji. Po nastaniu dość późnej godziny każde z nas się wykąpało, po czym wylądowaliśmy w łóżku, gdzie po chwili już spała.
Z czasem i mnie ogarnęła fala snu. Ostatni raz na nią zerknąłem, po czym sam udałem się na spoczynek.
____________________
Serdecznie witam i o zdrowie pytam :D Jakie emocje i wrażenia po tym rozdziale? :) Mi się podobał, żę tak nieskromnie powiem XD
Tak mnie wena rozpiera, że rozpoczęłam kolejnego fanfika, omg XD a mam chęć na jeszcze jednego :D
Liczę na opinie i widzimy się za dwa tygodnie!!
____________________
Serdecznie witam i o zdrowie pytam :D Jakie emocje i wrażenia po tym rozdziale? :) Mi się podobał, żę tak nieskromnie powiem XD
Tak mnie wena rozpiera, że rozpoczęłam kolejnego fanfika, omg XD a mam chęć na jeszcze jednego :D
Liczę na opinie i widzimy się za dwa tygodnie!!

Wspaniałe, no pisz Ty więcej, bo już nie mam co czytać... :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne :*
Znowu nawalam z komentowaniem, prawda? Przepraszam :(
OdpowiedzUsuńI dzisiaj też komentarz w pośpiechu, więc napisze tylko: Swietny, jak każdy Tqwój :D
Chociaż i tak póki co jestem po stronie Olka, to, hmmmm to jak określa Erik Melanie jest po prostu takie, awh słodkie ^^
Czekam na nowy i przepraszam jeśli znowu gdzieś się zaplątam i nie skomentuję :( Dużo się po prostu ostatnio dzieje i pomimo, że czytam to nie komentuję :(
Omg *.* Rozdział jest cudny! :3 Nie było mnie tyle w internetach że się stęskniłam za opowiadaniami :( Więc masz pisać jak najwięcej! :D
OdpowiedzUsuńAh jaki słodki Erik ;3
Czekam na więcej i pozdrawiam! :)
DOMINIKO MILARSKA
OdpowiedzUsuńNIENAWIDZE CIE
Znow uzależniłam sie od kolejnego twojego cudownego fanfika ugh......
OSTRO!
OdpowiedzUsuńNo nie spodziewałam się, że nasz Erik tak szybko przejdzie do rzeczy :D Skoro zostali sami, czemu nie. Podobało mi się to. Miałam ciarki jak czytałam opis a to bardzo dobrze ^^
Rozdział cuuudo ♥
Pozdrawiam :*