Wrzesień, 2014
Stałem kilka minut przed drzwiami nim nacisnąłem dzwonek. Zanim otworzyła minęła dłuższa chwila. Wkoło panowała idealna cisza. Słyszałem bicie mojego serca i przyspieszony oddech. Potem doszedł dźwięk przekręcanego kluczyka w zamku. Pchnięcie drzwi i... I Ona. Wraz z Leną. Mój cały świat w jednym miejscu.
- Hej... - powiedziałem niepewnie. - Chciałaś porozmawiać.
Odetchnęła ciężej, nieśmiało kiwając głową.
- Wejdź. Chcesz coś do picia...?
- Nie, dziękuję - przeszedłem do salonu, a ona po chwili do mnie dołączyła. Sama.
Znów się powtórzyła sytuacja z wczoraj-kanapa. Mimowolnie się uśmiechnąłem, wspominając to, co wczoraj się działo. Smak jej warg... Ten wybuch namiętności... Oh.
- Alessandro - jej cichy, ale pewny głos sprowadził mnie na ziemię. - Wczoraj wreszcie się ogarnęłam. Już raz źle zrobiłam. Drugi raz nie chcę tego zrobić... Nie chcę Cię więcej ranić - zabrzmiało prawie tak samo jak jedna z moich myśli... O nie. - Wiesz, że Cię kocham, prawda?
- Wiem - odpowiedziałem tym samym tonem, spoglądając na nią z lekka przerażony.
- Nie chcę Cię już krzywdzić. Czuję się przez to tylko gorzej...
Starałem się cierpliwie słuchać tego, co ma mi do powiedzenia, czując coraz większy skręt w żołądku. Co chce zrobić? No co?
Wstrzymałem oddech, przenosząc wzrok na nią. Zaciskała wargi, nerwowo patrząc się w dłonie. Moje serce waliło coraz szybciej, oczekując odpowiedzi.
Westchnęła, podnosząc głowę. Na jej twarzy pojawił się delikatny, ale za to jaki cudny uśmiech... Od razu zmiękło mi serce.
Wyciągnęła przed siebie dłoń, by.. Odnaleźć moją. Splotła je razem, przysuwając się bliżej. Drugą ręką musnęła mój policzek. Poczułem przyjemne dreszcze, których tak bardzo mi brakowało...
- Nie zniosłabym tej myśli, że to wszystko to moja wina... Cholernie mnie boli to, co się działo wtedy... Tak bardzo Cię krywdziłam...
- Csii, kochanie - musnąłem ustami jej czoło, gdy wtulała się we mnie.
- Przepraszam za to wszystko, co musiałeś przejść. Postaram się naprawić to wszystko... - oh, naprawić?
- Czyli...?
- Chcę spróbować z Tobą - szepnęła. - Mimo, że się boję, że nie dam wszystkiego, czego chcesz.
- Potrzebuję tylko Ciebie, resztę już mam - zapewniłem ją, gładząc jej plecy.
Usłyszeliśmy płacz Leny. Niemka miała się podnosić, ale ją powstrzymałem. Udałem się do jej sypialni, gdzie stało łóżeczko dziecka. Wyciągnąłem z niego małą, która jeszcze trochę łkała.
- Nie płacz, malutka - delikatnie kołysałem ramionami. Z każdą chwilą się uspokajała. - Już wszystko będzie dobrze. Będzie lepiej, wszyscy będą szczęśliwi.
- Teraz... Teraz już tak - powiedziała moja ukochana, wchodząc do środka. Odwróciłem się do niej przodem. Przyglądała się naszej dwójce z niemałą czułością w oczach. Podszedłem do niej i wolną ręką objąłem ją w pasie. Wtuliła się we mnie, a ja poczułem, że wszystko jest na swoim miejscu.
- Alessandro - jej cichy, ale pewny głos sprowadził mnie na ziemię. - Wczoraj wreszcie się ogarnęłam. Już raz źle zrobiłam. Drugi raz nie chcę tego zrobić... Nie chcę Cię więcej ranić - zabrzmiało prawie tak samo jak jedna z moich myśli... O nie. - Wiesz, że Cię kocham, prawda?
- Wiem - odpowiedziałem tym samym tonem, spoglądając na nią z lekka przerażony.
- Nie chcę Cię już krzywdzić. Czuję się przez to tylko gorzej...
Starałem się cierpliwie słuchać tego, co ma mi do powiedzenia, czując coraz większy skręt w żołądku. Co chce zrobić? No co?
Wstrzymałem oddech, przenosząc wzrok na nią. Zaciskała wargi, nerwowo patrząc się w dłonie. Moje serce waliło coraz szybciej, oczekując odpowiedzi.
Westchnęła, podnosząc głowę. Na jej twarzy pojawił się delikatny, ale za to jaki cudny uśmiech... Od razu zmiękło mi serce.
Wyciągnęła przed siebie dłoń, by.. Odnaleźć moją. Splotła je razem, przysuwając się bliżej. Drugą ręką musnęła mój policzek. Poczułem przyjemne dreszcze, których tak bardzo mi brakowało...
- Nie zniosłabym tej myśli, że to wszystko to moja wina... Cholernie mnie boli to, co się działo wtedy... Tak bardzo Cię krywdziłam...
- Csii, kochanie - musnąłem ustami jej czoło, gdy wtulała się we mnie.
- Przepraszam za to wszystko, co musiałeś przejść. Postaram się naprawić to wszystko... - oh, naprawić?
- Czyli...?
- Chcę spróbować z Tobą - szepnęła. - Mimo, że się boję, że nie dam wszystkiego, czego chcesz.
- Potrzebuję tylko Ciebie, resztę już mam - zapewniłem ją, gładząc jej plecy.
Usłyszeliśmy płacz Leny. Niemka miała się podnosić, ale ją powstrzymałem. Udałem się do jej sypialni, gdzie stało łóżeczko dziecka. Wyciągnąłem z niego małą, która jeszcze trochę łkała.
- Nie płacz, malutka - delikatnie kołysałem ramionami. Z każdą chwilą się uspokajała. - Już wszystko będzie dobrze. Będzie lepiej, wszyscy będą szczęśliwi.
- Teraz... Teraz już tak - powiedziała moja ukochana, wchodząc do środka. Odwróciłem się do niej przodem. Przyglądała się naszej dwójce z niemałą czułością w oczach. Podszedłem do niej i wolną ręką objąłem ją w pasie. Wtuliła się we mnie, a ja poczułem, że wszystko jest na swoim miejscu.
***
- Chwila - odpowiedziała, a ja wywróciłem oczami. Mówi tak już od kilkunastu minut. Jak dobrze, że to nie jest daleko, ale została tylko i wyłącznie godzina do rozpoczęcia...
Lenka się właśnie przebudziła. Nie rozumiała niczego, a szczególnie tego, że dziś jest jej wielki dzień, dziś pozna swoich "wujków".
Jeszcze rok temu nie spodziewałem się swojego odejścia z Bayernu, nie spodziewałem się, że Melanie ucieknie, a co dopiero tego, że ona będzie ze mną, oraz że będzie matką. Już wtedy przecież traciłem nadzieję, a Patrick dalej mnie nakręcał... Zapomniałem mu podziękować za to, co robił... Na przestrzeni czasu dobrze wyszło, że ulegałem każdemu jego głupstwu.
Trzytygodniowa dziewczynka, moja mała córeczka patrzyła się prosto we mnie, gdy brałem ją na ręce. Moja druga księżniczka, tylko że... Cóż, Durma nie wymażę z tej roli, przyjeżdża kiedy tylko może.. Przez pierwszy tydzień był cały czas, a ostatnio był... Kilka dni temu. Ale nieważne, to nie o nim tu mowa. Wiem, że kiedyś trzeba będzie jej powiedzieć o tym wszystkim. Tak samo jak jej biologicznemu ojcu o tym, że jesteśmy razem...
- Wszystko gotowe? - zapytała cicho, nie chcąc obudzić dziecka.
- Wiesz, że się nie znam, sprawdź dla pewności - odparłem, znów kładąc ją do fotelika. Poprawiłem sukienkę, w którą ubrała ją siostra Patricka i ostrożnie przypiąłem pas, by nic się jej nie stało.
Chwilę potem już wychodziliśmy z mieszkania, w jednej dłoni trzymając rączkę siedziska Lenki, a w drugiej rękę Melanie.
To "ojcostwo" spadło tak niespodziewanie... Mimo iż to nie ja jestem jej biologicznym ojcem, to zrobię wszystko, by była bezpieczna i szczęśliwa.
Trzydzieści pięć minut potem byliśmy już na miejscu. Miałem rację, nasz przyjazd zrobił ogromne wrażenie. I to nie tyle co dzieci, co samych piłkarzy... Mel ścisnęła mocniej moją dłoń. Wiedziałem co czuła. Strach przed krytyką... Przed odrzuceniem...
- Widzę, że bardziej się skupiają na Was, niż na naszym solenizancie - zażartował Niclas, podchodząc do nas. Cmoknął pannę Weihrauch w policzek, a mi uścisnął dłoń. Na sam koniec pochylił się nad fotelikiem, w którym spała mała, mając wszyskich w poważaniu. - Melli, nie martw się, oni tylko połykają w całości, nie gryzą - dalej próbował dowcipkować.
- Już to widzę... - odparła cicho.
- Chodźcie do nas, mamy jeszcze wolne miejsca - zaproponował, wskazując na stolik przy którym siedziała Lisa, jego narzeczona. Usłyszałem, że moja dziewczyna odetchnęła ciężej. Poszliśmy za Fuellkrugiem. Blondynka od razu wstała.
- Miło mi Cię poznać, Melanie - rzekła pogodnym tonem. Postawiłem fotelik na wolnym krześle w czasie, gdy Niemki się poznawały. Ulżyło mi, gdy zobaczyłem, że panna Weihrauch się rozluźniła.
- Jak się sprawdzasz w nowej roli? - zapytał, kątem oka zerkając na małą.
- Staram się jak najbardziej mogę. Z każdym dniem jest coraz lepiej... Wreszcie mam je obie... - odruchowo się uśmiechnąłem. Fotelik się poruszył, a wzrok mojej ukochanej powędrował w tamtą stronę. Nim rozległy się tkliwienia dziecka już była na rękach u mamy.
Lisa od razu skupiła się na kruszynce, a Melanie ze spokojem odpowiadała na wszystkie pytania, jakie zadawała.
Rozmawialiśmy między sobą, dopóki prezes nie obwieścił początku imprezy. Po uroczystym obiedzie nastał czas na przemowy weteranów oraz zarządu. Urodziny Ismaela były połączone z przekazaniem planów na nadchodzący sezon w drugiej Bundeslidze. Powitano nowych zawodników, którzy w lecie dołączyli do nas. Widać, że Norymberga zrobi wszystko, aby powrócić do pierwszej ligi.
Słuchałem tego z zachwytem. Wszystko było przedstawione tak... Tak bardzo profesjonalnie. To nie to samo, co Regionalliga. Tu nie grasz tylko po to by grać, ewentualnie czekać na swoją szansę, by zasiąść na ławce, gdy są kontuzje, czy ogrywać się w presezonie. Tu stawiasz wszystko klarownie, musisz pokazać się z jak najlepszej strony, trzymać formę, by nie wykopali Cię na zbity pysk.
Zdobyć doświadczenie, oraz rozwinąć się - to moje zadanie na ten sezon. Nie pomijając pomocy drużynie w awansie z 1. Bundesligi...
Do domu wróciliśmy wieczorem. Mel była wymęczona, dzisiejsze popołudnie dało się jej we znaki. Lenka trochę marudziła, ale jak to w nowym miejscu... A w dodatku chłopacy się napatrzeć nie mogli... Ale swoich to nie chcą, ha!
- Alessandro, zostaniesz na noc...? - zapytała nieśmiało, podchodząc do mnie. Pochwyciłem ją w talii, a ona wtuliła się we mnie.
- Jasne - cmoknąłem ją w czubek głowy. Uniosła ją trochę, przez co musnąłem jej usta. Zauważyłem ten błysk w jej oku, iskierki, które dodawały jej tylko magiczności.
- Hmmm... Lepiej chodźmy spać, ciężki dzień za nami - szepnęła, nie odrywając się od moich ust.
_________________
Jezu, chociaż oni mają sielankę w życiu. Fajnie, że zaczęło się im się układać, czy raczej nie?
![]() |
| dam Olka i #icebucketchallenge bo mogę i chcę sobie poprawić humor XD |
Do końca tego opowiadania zostały cztery rozdziały, a na razie nie planuję zaczynać niczego nowego. Na razie. Jak wiecie, mam w zanadrzu kilka opowiadań, do których mam trochę (takie tam 8-17 rozdziałów) napisane (wyjątkiem jest ff o Joshui XD). Jednakże nie wiem, czy jest sens zaczynać czwarte, czy po prostu skończyć te, które teraz mam ;)

aww, wreszcie jest tak jak być powinno *o*
OdpowiedzUsuńOlek w roli tatusia>>>>
Co do opowiadań- dokończ te które masz 😂😂
czekam nn :3
Jeeju *_*
OdpowiedzUsuńTaką sielankę proszę do końca xd należy im się ❤
Olek taki słodziak ❤
Czekam na kolejny
Buziaki :**
Ohhh :3 Jakież to rozczulające *,* Olek wspaniały tatuś!
OdpowiedzUsuńTaka sielanka to może być xD
Rozdział jak zawsze genialny!
Czekam na kolejny! :*
O TAK!
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział Domi, chyba jeden z moich ulubionych ♥ Wszystko jest takie urocze *-*
Obyś w końcówce mnie jakoś nie zdołowała czy coś... Po Tobie muszę się wszystkiego spodziewać xD
Cudo ♥