Marzec, 2014
Wszystko toczyło się w swoim idealnym tempie. Borussia, z którą zaczęłam współpracować już na początku roku, miała ze mnie niezły pożytek, a ja jeździłam na każdy mecz chłopaków przez co byłam tuż obok niego.
Alessandro całkowicie się ode mnie odciął. Zero kontaktu, ni nic. To boli... Chociaż dzięki Patrickowi wiem, co u niego słychać. Coraz więcej mówi się o jego odejściu z Bayernu, co wcale mnie nie dziwiło. Był takim zawodnikiem, że aż szkoda, by się marnował w czwartej lidze!
***
Od kilku dni czułam się coraz gorzej, wszystko mnie bolało, byłam osłabiona, wymiotowałam i takie tam... Nawet nie wspomnę o miesiączce... Caroline zasugerowała mi ciążę. Ale że teraz? W takim wieku? Ledwo skończyłam 20 lat... No ale postanowiłam zrobić test. Dla wykluczenia tej możliwości.
Erik był właśnie na treningu, miał niedługo wrócić. Uparcie patrzyłam się w pudełko, myśląc o tym, co będzie, jeśli przypuszczenia dziewczyny okażą się prawdą. Czy sobie wtedy poradzimy, czy nikt z nas nie stchórzy... Dobra, dość. Chwilę czekałam na jego wynik, który... Powinien mnie zadziwić, ale tak nie było.
Wpadliśmy. Przecież... Ale jednak... Noszę w sobie owoc miłości Erika i mojej. Jestem w ciąży.
Delikatnie dotknęłam brzucha, a po moich policzkach pociekły ciepłe łzy wzruszenia. Niech tylko wróci, od razu mu powiem!
Stworzymy razem rodzinę. On, ja i nasze maleństwo. W trójkę.
Usłyszałam jak otwierają się drzwi. Mój oddech gwałtownie przyspieszył. Nadszedł ten moment. Ten najważniejszy.
- Kochanie, wróciłem! - zawołał, zjawiając się w salonie. Na mój widok zrzedła mu mina. - Melli, co się stało? - podszedł do mnie i pochwycił w ramiona. Chwilę się zbierałam, jak mu to powiedzieć.
- Eriś, my... Będziemy mieli dzidziusia... - złapałam jego dłonie i podsunęłam sobie pod brzuch. - Tam rozwija się połówka Ciebie i mnie, słyszysz?
- O boziu... - spojrzał na mnie co najmniej ze zdziwieniem.
- Ale cieszysz się?
- Oczywiście, że tak! Nasza szkółka zaczyna się tworzyć - pochylił się i mnie pocałował. Po chwili odsunął się i... Klęknął przede mną. Podciągnął bluzkę, a następnie... Musnął brzuch ustami. - Hej mały, z tej strony tata - podniósł głowę do góry i uśmiechnął się do mnie. - Masz najcudowniejszą mamę pod słońcem, wiesz?
- Musimy pojechać do ginekologa. Na razie wskazał test...
- Już, jedziemy jak najszybciej! - wziął mnie na ręce i wybiegł z domu. Nawet zapomniał o zamknięciu drzwi na klucz!
- Erik, spokojnie. Co to będzie przez kolejne miesiące, co?
- Będę z niecierpliwością wyliczać dni do jego narodzin - wsadził mnie do samochodu i popędził na fotel kierowcy.
- To trochę odliczania Cię czeka - odpalił wóz i ruszył do kliniki. Po kilkunastu minutach jazdy zatrzymaliśmy się. Mój ukochany miał zamiar znowu mnie wynieść, ale powstrzymałam go.
- Nie, sama potrafię chodzić.
- Ale jesteś matką mojego dziecka, będę Cię jak księżniczkę traktować!
- Erik... Spokojnie. Jeszcze potem będziesz stękać, że tyle musisz robić.
- Uh, no niech Ci będzie. Chodźmy już - objął mnie w talii i ruszyliśmy przed siebie.
U lekarza spędziliśmy dobrą godzinę. Po wykonaniu badania USG, w którym zobaczyliśmy zarys naszej fasolki, pani doktor obwieściła radosną nowinę, jaką było to, że za 32 tygodnie pojawi się na tym świecie. Utworzyła książeczkę ciążową, z którą miałam się zjawiać przy każdej wizycie. Zdążyłam ze trzy razy uspokoić podekscytowanego Erika. Tak bardzo to przeżywa, a wie raptem od godziny...
- To widzimy się za miesiąc - rzekła, podając mi książeczkę. - Panie Durm, spokojnie! - zaśmiała się na jego widok. Nerwowo bujał się na fotelu.
Podnieśliśmy się, a on od razu do mnie się przyczłapał. Pożegnaliśmy się i opuściliśmy gabinet, a następnie klinikę. Skręciliśmy na pobliską ławkę, nacieszyć się obecną aurą. Zima w Dortmundzie jest piękna, ale w Monachium... Oh, właśnie! Trzeba powiadomić mojego brata...
- Kochanie, nad czym tak myślisz? - spytał, przytulając mnie do siebie.
- Trzeba Patrickowi się pochwalić.
- Ah, tak... Trzeba wszystkim o tym powiedzieć! Marco, Jonasowi...
- Spokojnie, ze wszystkim zdążymy.
- Poczekaj chwilę, Jonie napiszę tylko.
- A po nim każdy się dowie i wiesz, czym to się skończy... - chwalenie się chłopakom na jedno wychodzi-impreza.
- Melli, skarbie, wiem o czym myślisz. Ja się pohamuję, a reszta mnie nie obchodzi - spojrzałam na niego spode łba. - Dobra, powiem, by każdy z nich się wstrzymał.
- I tak ma być - oparłam się o jego klatkę piersiową i przymknęłam oczy.
- Zmęczona?
- Tak trochę... - podniósł się z ławki, jednocześnie zabierając mnie ze sobą. Znowu wziął mnie na ręce i powolnym krokiem ruszył przed siebie.
- Odpoczywaj, teraz musisz bardziej dbać o siebie.
- Nie przesadzajmy - wymamrotałam. - Z pracą będzie gorzej...
- Przecież oni Cię tam kochają, zrozumieją.
Mruknęłam coś niezrozumiale w odpowiedzi, a chwilę potem... Spałam. Przebudziłam się na chwilę, gdy wyciągał mnie z samochodu, ale nim znalazłam się z powrotem w łóżku, znów odpłynęłam.
Otworzyłam oczy, obok leżał pogrążony w śnie Erik. Chyba był to środek nocy. Zerknęłam na zegarek w telefonie. 3:43. Opadłam na poduszki, a Durm fuknął. Ten to ma niespokojny sen... Spojrzałam się na niego, na jego spokojną twarz. Że też taki ktoś jest ojcem mojego dziecka... Pół roku temu bym sobie tego nie wyobraziła, że z nim będę. W Monachium tyle razy truli mi o tym, że mam uważać na "Żółtych"-jak to zwykli mawiać- ale on... Jest czego żałować? Raczej nie. Erik to wspaniały chłopak, wszyscy mogą mi takiego pozazdrościć...
Moje oczy znowu zaczęły mi ciążyć. Jeśli tak mam wyglądać przez najbliższe miesiące to nie za fajnie. Chociaż może to jest spowodowane tym, że jest jeszcze bardzo wcześnie? Możliwe. Zamknęłam oczy i znowu udałam się w objęcia Morfeusza.
Usłyszałam dziwny zgrzyt, a potem ciche jęki.
- Hoffmann, to że jesteś moim najlepszym przyjacielem, nie znaczy, że masz praw wpadać od tak do mojej sypialni!
Obróciłam się na drugi bok i zakryłam się bardziej kołdrą. Jonas to przesadza...
- Hoffi, palancie, wyjdź, chcę spać.
- A ja chcę wyściskać mamusię mojego bratanka i co? Jęczy mi, że mam wyjść.
Zaśmiałam się cicho i wychyliłam zza pościeli.
- Nawet spać nie da...
Przysiadł się z bananem na twarzy obok mnie i mocno przytulił.
- No wreszcie - pisnął podekscytowany. - Mój mały Eriś już nie jest taki mały.
- On nie jest Twój.
- Był, jest i będzie. Byłem pierwszy i tego nie zmienisz.
- Jona, zachowujesz się jak dziecko - westchnął Durm, a ten mu pokazał język. A mi... Zaburczało w brzuchu. - Misiu, co zjesz na śniadanie?
- Cokolwiek. Jestem straasznie głodna. A poza tym, mogłeś mnie obudzić. Przespałam większość dnia i nocy...
- Wyglądałaś wtedy tak słodko... I musisz się oszczędzać!
- Ciąża to nie choroba - wytknęłam mu.
- Ale posłuchaj go choć raz - wtrącił, a ja pokręciłam głową. - Wujek Jona bierze tatusia i idzie zrobić mamusi śniadanie - zaśmiał się z tego co powiedział i wyleciał z sypialni, zabierając mojego chłopaka ze sobą. Westchnęłam cicho i podniosłam się z łóżka, trzeba było się ubrać. Z szafy wyciągnęłam koszulkę Erika i do kompletu założyłam legginsy. Raczej nigdzie się dziś nie ruszam, chyba że zdecydujemy się polecieć do moich rodziców i Patricka...
Po opuszczeniu sypialni do moich nozdrzy dostał się zapach przyrządzanego śniadania. Omlety z pomidorem, mm, pycha. Weszłam do kuchni i doznałam szoku... Erik i Jonas cali w mące...
- Dzieci - zaśmiałam się cicho, sięgając z lodówki sok pomarańczowy.
- Jonas zaczął!
- Nie wierz mu! Ja grzecznie kroiłem pomidory, a ten na mnie z mąką!
- Przepraszam, ale... To nie ja!
- Tak sobie wmawiajcie - usiadłam na stołku i popiłam napój.
- No pacz, nie wierzy mi! - jęknął Durm, a Hoffmann uronił kilka teatralnych łez.
- Maleństwa, sprzątać i robić śniadanie, a nie narzekać.
______________
Ok, taki tandetny rozdział :v Jest, bo może XDD Mimo wszystko mam nadzieję, że się Wam on podoba...:) Widzimy się za tydzień, w ostatnim rozdziale tej "pierwszej części"...:3
Do zobaczenia!

Cos tak czulam ze wpadna, ale mysle 'nieeee, pewnie nie bedzie w ciazy'.A tu taka niespodzianka :D
OdpowiedzUsuńRozdzial genialny,wcale nie tandetny.Do zobaczenia za tydzien :))
O maaaamusiu *.*
OdpowiedzUsuńTakie to przepiękne ❤❤❤
Jonas mistrzu mój hahahah ❤❤ XD
KOCHAM, NO KOCHAM ❤❤ xd
(Ale tak mam nadzieje, że będzie z Olkiem) ciii ja nic nie mówie :DD
Czekam na kolejny
Buziaki :***
O jeju! Ależ się dzieje! ^^ Hihihi :3
OdpowiedzUsuńJonas geniuszu! :D
No nie mam słów, żeby to opisać! Słodzisz nam Dominiko! <3
To ona będzie z Olkiem czy nie? ^^
Haha xd
Rozdział cudny!
Czekam na następny rozdział! :3
Pozdrowienia! ^^
Poprawiłaś mi humor tą "tandetą" :*
Dzidzia *.*
OdpowiedzUsuńErik taki kochany <3
Rozdział boski ❤ dawaj szybko nowy ☺
Wszyscy się jarają Erikiem (w sumie to nawet to rozumiem, bo ta scena była taka awhhh *o* słodka :D), ale ja się pytam: Co z Alessandro, no? :( On taki biedny, sam,cierpiący z miłości... :'(
OdpowiedzUsuńW sumie to i tak najbardziej rozwalił mnie Jonas wpadający sobie tak po prostu do sypialni naszej parki ^^
Czekam na nowy z niecierpliwością :D